Czyli nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie. Nieraz słyszeliśmy o dziwnych historiach związanych z przewoźnikami. Pewnie większość z was, jadąc w podróż z obcą osobą – taksówką, Uberem czy też Blabla Carem – podczas rozmowy z kierowcą usłyszała dziwne lub zabawne historie czy przeżyła jakąś niespodziewaną
W tym roku miałam okazję przeczytać 3 autobiografie i każda z nich jest tak różna, jak różni są ich autorzy. Gdy Jennette McCurdy skupiała się na fabularyzowaniu swoich przeżyć, a książę Harry pomylił kartki książki z kozetką u terapeuty, tak Tom Felton w "Po drugiej stronie różdżki" zdaje się pisać prosto z serca.
Vryko tak , sprzedawcy raczej rzadko zdecydują się , ale nigdy nie Wiesz kto jest po drugiej stronie , czasem sprzedawca stanie okoniem . 0 W punkt!
Nie podawaj swoich danych (imię, nazwisko, adres, telefon) w sieci Nie rozmawiaj z osobami, których nie znasz Uważaj co umieszczasz w Internecie, zanim to opublikujesz przeczytaj wpis kilka razy. TO CO TRAFIA DO INTERNETU NA ZAWSZE W NIM POZOSTAJE. Nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie komputera nie mów mu wszystkiego o sobie
Aby przedstawić, jak wiele można dowiedzieć się z przeglądarki, wpisaliśmy jeden z najbardziej spamujących w ostatnim czasie numerów. 663425165 to numer komórkowy, zarejestrowany w sieci Plus. Został on zidentyfikowany jako potencjalne oszustwo, związane z Orange. Numer został oceniony negatywnie przez użytkowników.
Jednym z nich jest prywatność - nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie komputera i czy można mu zaufać. Dodatkowo, niektórzy ludzie mogą mieć problemy z tworzeniem prawdziwych związków poprzez ekran komputera w przeciwieństwie do interakcji twarzą w twarz.
E9jn1. Ludzi online: 2966, w tym 74 zalogowanych użytkowników i 2892 gości. Wszelkie demotywatory w serwisie są generowane przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.
Kiedy media poruszają temat self-publishingu, najczęściej robią to w kontekście zysku. Jest ktoś choć trochę zainteresowany rynkiem wydawniczym, kto nie wie jak duża przepaść dzieli wynagrodzenie dla autora z jednego sprzedanego egzemplarza w modelu self-publishingowym i w wariancie z wydawcą? Tak? To w skrócie: we współpracy z dużym wydawnictwem, przy dobrych wiatrach, dostajesz 10% z ceny sprzedaży, wydając się samemu od 50% w górę. Zakładając, że średnia cena książki w Polsce to 40zł, w pierwszej opcji są to maksymalnie 4 zł brutto, w drugiej minimum 20. Najczęściej jednak 3zł przy wydawnictwie i 30zł przy publikowaniu się samemu. Spora różnica? No, raczej. W pierwszym wariancie nie starcza Ci nawet na 2forU w Maku, w drugim możesz zabrać koleżankę na Happy Meala i jeszcze zostanie Ci na oranżadę. Jest tylko jedna kwestia, która często bywa przemilczana przy huraoptymizmie związanym z zyskami w self-publishingu: koszty. Autor wydając się samemu ponosi WSZYSTKIE koszty. Zarówno „Lunatyków” jak i „To tylko seks” wydałem samodzielnie, tak że trochę o kosztach wiem. Jaki koszt powstania książki ponosi autor przy self-publishingu? (wszystkie poniższe kwoty, to wyliczenia oparte na mojej ostatniej powieści – „To tylko seks” – liczącej 300 000 znaków i podane są wraz z VATem, w zależności od typu książki, objętości i poziomu tekstu, poszczególne składowe mogą pójść w górę lub w dół) Redakcja. Z punktu widzenia czytelnika kwestia najistotniejsza, z punktu widzenia autora temat często pomijany. Dzięki dobrej redakcji z piramidalnych głupot może powstać książka całkiem znośna. To redaktor odpowiada za wyłapanie nielogicznych zachowań bohaterów, rozmijania się z realiami, czy wycięcie fragmentów ciągnących się w nieskończoność rozdziałów. Redakcja jest jak dobry warsztat samochodowy – z Poloneza Caro może zrobić samochód. Niestety, wielu autorów przekonanych o swym geniuszu, nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że ich tekst mógłby wymagać poprawek. Odpuszcza redakcję wierząc, że ich książka to Bentley Continental, gdy w rzeczywistości to bity Fiat Multipla. Ile to kosztuje? Profesjonalna redakcja w Twardej Oprawie, prowadzonej przez Kingę Rak, to około 2 300zł. Korekta. To nie tylko przecinki. To również zapis dialogów, liczb, dat, nazw własnych i drugie sito wyłapujące wszelkie błędy. Ile to kosztuje? Korekta, w tym samym miejscu co wyżej, to około 1 600zł. Okładka. W kwestii promocji i sprzedaży kluczowy element. Stare góralskie przysłowie mówi „nie oceniaj książki po okładce”. Realia rynku mówią „z brzydką okładką książki nie sprzedasz”. W środku możesz mieć materiał na Paszport Polityki, ale jeśli opakowanie będzie odstraszać, to nikt się o tym nie dowie. Możesz się wściekać i przeklinać stwórcę, ale właśnie tak to działa. Dlatego nie warto przycinać na dobrym grafiku, czy ilustratorze, zwłaszcza, że nie są to wyjątkowo drogie rzeczy, a jeśli projekt faktycznie będzie ładny, ludzie sami będą wrzucać zdjęcia książki na Instagrama, robiąc Ci darmową promocję. Wyjątkiem są tu czytelnicy kryminałów – im bardziej okładka przypomina sklejkę w Paincie, tym większe prawdopodobieństwo, że kupią dany tytuł. Ile to kosztuje? U Agaty Dębickiej piękna okładka oparta na ilustracji to około 1 200zł. Skład. Czyli to jak tekst wygląda po wydrukowaniu. Konkretnie, to jak wygląda strona tytułowa rozdziału – czy są wodotryski, upiększacze, cudawianki? Jak wygląda strona w środku rozdziału – jakie marginesy, interlinia, numerowanie, tytuł rozdziału w rogu, nazwisko autora w drugim, telefon do Telepizzy w trzecim? Podzielenie zdań na linijki, tak by między wszystkimi słowami był dokładnie takim sam odstęp. Ile to kosztuje? Sprawny i fachowy skład w Zuchowym Studiu to około 700zł. Druk. W przypadku powieści, w której rdzeniem jest słowo pisane, najczęściej jedyny kolorowy element to okładka, przez co koszt druku jest stosunkowo niewielki. W zależności od liczby stron i rodzaju papieru jaki wybierzemy, to od 4 do 7 złotych za egzemplarz przy nakładzie 1000 sztuk. Przy tematach gęściej ilustrowanych, typu poradnik z obrazkami, robi się z tego kilkanaście złotych, a przy książkach dla dzieci, czy publikacjach kulinarnych, cena dochodzi do kilkudziesięciu złotych. Czyli na granicy opłacalności. Ile to kosztuje? Za druk 1100 egzemplarzy „To tylko seks” liczących 280 stron, z okładką z kredą matową 300 gram i papierem w środku ecobook 80 gram, zapłaciłem 5500zł w Drukarni Sowa. Jaki koszt promocji książki ponosi autor przy self-publishingu?? Strona sprzedażowa. Po okładce to chyba najważniejszy element całego self-publishingu. Jeśli zastanawiasz się, czy warto ją mieć, to znaczy, że absolutnie nie masz pojęcia o sprzedaży. Mamy XXI wiek, algorytm Facebooka wie o Tobie więcej niż własna matka, a pogodę częściej sprawdzasz wpisując nazwę miasta w Google, niż wyglądając za okno. Jeśli nie da się czegoś znaleźć w wyszukiwarce, to znaczy, że nie istnieje. A niełatwo sprzedać coś, czego nie ma. Strona sprzedażowa to wizytówka Twojej książki w sieci i jednocześnie Twoja własna księgarnia. Miejsce, w którym potencjalny czytelnik może ją obejrzeć, dowiedzieć się co jest w środku i przede wszystkim kupić. To, jak będzie wyglądała, ile treści na niej umieścisz i w jakiej formie, a przede wszystkim, czy w ogóle się otworzy, decyduje o tym, czy ktoś kliknie magiczny przycisk „zamów”, a potem „zapłać”. Widziałem naprawdę wiele stron sprzedażowych powstałych na zlecenie, wydawać by się mogło, dużych i poważnych wydawnictw, a wyglądały jak śniadanie po przejściu przed układ pokarmowy. I zgadnij: co? Nie kupiłem tych książek, mimo że byłem nimi zainteresowany. Zaryzykowałbyś obiad w restauracji, która z zewnątrz wygląda jak melina? Ile to kosztuje? Responsywna strona internetowa z podpiętymi płatnościami, regulaminami, wizualizacjami książki i wsparciem technicznym, to 3000zł u Andrzeja Kozdęby z Brave New. Film promocyjny. Żyjemy w dobie treści wizualnych z naciskiem na wideo, dlatego Youtube już lata temu zaorała blogosferę pod kątem zasięgów, a Instastories jest trendującą formą komunikacja. To pierwszy powód, dla którego powinieneś mieć film opowiadający o Twojej książce. Drugi jest taki, że jeśli zdecydowałeś się napisać powieść, czyli najtrudniejszą formę literacką z punktu widzenia promocji, to zwiastun filmowy jest najsensowniejszym pomysłem, żeby pokazać „co jest w środku”. W przypadku poradników sprawę załatwia wrzucenie spisu treści, w przypadku biografii pokazanie facjaty osoby, której dotyczy książka. Przy beletrystyce niestety to nie działa. Stawanie na głowie i kręcenie się wokół własnej osi również. Mając do czynienia z fabułą możemy oczywiście pokazać czytelnikom jej fragmenty, ale działa to głównie na osoby, które są już na tyle zainteresowane danym tytułem, by poświęcić swój czas na czytanie. Większość chce, żeby przekazać im w maksymalnie kilkudziesięciosekundowym skrócie „o czym to, do cholery, jest?” . I na to pytanie zrozumiale odpowiada film. Ile to kosztuje? U Michała Sulicha z Salty Skills Films, wideo do internetu z dwoma aktorami, lektorem i scenariuszem nawiązującym do książki, to 4000zł. Grafiki promocyjne. Sam film, to oczywiście za mało. Żeby kampania promująca Twoją książkę miała sens, czyli żeby ktoś ją kupił, materiałów promocyjnych potrzebujesz przynajmniej kilkanaście. Zazwyczaj odbiorca musi spotkać się kilka razy z informacją o produkcie, żeby w ogóle odnotował jego istnienie, przekonanie go do podjęcia decyzji zakupowej wymaga jeszcze większej aktywności. W trakcie przedsprzedaży „To tylko seks” publikowałem zarówno filmy promocyjne, materiały od patronów, zdjęcia książki, fragmenty tekstu, jak i grafiki przedstawiające bohaterów powieści, a i tak wiem, że powinienem zrobić więcej. Ile to kosztuje? Koszt 7 ilustracji z sylwetkami bohaterów, narysowanych przez Agatę Dębicką, to 1500zł. Sesja zdjęciowa. Po co i na co to komu? Profesjonalne zdjęcia autora i książki przydadzą się: a) na stronę internetową, bo selfie w kiblu średnio uwiarygadnia Cię przed potencjalnymi czytelnikami b) do mediów społecznościowych, by pokazać ludziom, że książka nie jest tylko wizualizacją sklejoną w Photoshopie, ale naprawdę istnieje c) do mediów nie-społecznościowych, żeby miały co pokazać w artykule, kiedy informacja prasowa o Twojej książce powali ich na kolana i będą chcieli o niej napisać, a fota zrobiona tosterem w nieoświetlonej piwnicy średnio będzie się nadawać d) dla patronów, bo wiesz, że powinieneś mieć patronów medialnych książki i to, jak zaprezentują ją w swoich kanałach, wpłynie na to, ile sztuk zejdzie w przedsprzedaży? Ile to kosztuje? Profesjonalna sesja zdjęciowa u uzdolnionego Marcina Malickiego, to 1400zł. Reklama na Facebooku. Za darmo umarło. To że Facebook nie pobiera opłaty za założenie profilu promującego Twoją działalność, nie znaczy, że jest instytucją charytatywną. Nawet jeśli masz turbozaangażowaną społeczność, to na pewnym etapie za dotarcie do niej trzeba zapłacić. Zwłaszcza za dotarcie z komunikatem sprzedażowym. Ile to kosztuje? Od 1 grosza, do nieskończoności, przy czym sugerowałbym mieć większy budżet na sponsorowanie treści niż mniejszy. Wydając „To tylko seks” zakładałem, że reklama na Facebooku będzie mnie kosztować 3000 złotych, co w moich wyliczeniach było optymalnym budżetem. Skończyło się na tysiącu, ponieważ przez „seks” w tytule, algorytm stwierdził, że próbuję sprzedać usługi dla dorosłych i banował mi reklamy. Coś jeszcze? Tak. Pół roku pracy Mało kto bierze to pod uwagę, ale powieści ani nie piszą, ani nie wydają się same. To praca na pełen etat, a tuż przed premierą, bywa, że i na półtora etatu. Wszystkie działania, które wymieniłem wyżej musisz zaplanować, najlepiej równolegle z pracą nad tekstem, a przede wszystkim znaleźć osoby, które je zrealizują. Trafić na niekompetentnych ludzi, którzy powiedzą, że postawią Ci stronę sprzedażową za dwie stówki, po czym skasują zaliczkę i przestaną odpisywać na maile, jest naprawdę łatwo. Trudno za to opanować emocje w momencie, kiedy dochodzi do Ciebie, że straciłeś półtora miesiąca i znów jesteś w punkcie wyjścia, bo chciałeś oszczędzić kilka złotych. Przy „Lunatykach”, mimo że był to mój debiut wydawniczy, zaliczyłem tylko kilka małych wpadek, a całość pracy nad książką zajęła mi 12 miesięcy. Napisanie i wydanie „To tylko seks” trwało połowę tego czasu. Z jednej strony, dlatego że nie była to taka kobyła jak mój debiut („Lunatycy”, to ponad 600 000 znaków!), a z drugiej, dzięki doświadczeniu i wiedzy jak wygląda cały proces i gdzie są punkty zapalne, potrafiłem go zoptymalizować. Choć i tu nie obyło się bez potknięć i zarwanych nocy. Ile to kosztuje? W zależności od kosztów życia w danym mieście, może to wyglądać różnie, 6 miesięcy w Krakowie w standardzie nie-studenckim, to od 15 000zł wzwyż. To ile w końcu kosztuje ten cały self-publishing? Sumując wyliczenia, które podałem powyżej, same koszta podwykonawców to 22 200zł brutto, przy czym, są to oczywiście ceny dla osób z ulicy. U mnie suma faktur stanęła na 14 900zł, bo z większością wymienionych wyżej osób znam się osobiście i część wykonała swoją pracę za półdarmo, za co jestem im ogromnie wdzięczny. Licząc więc całkowity koszt wydania „To tylko seks” (niecałe 300 000 znaków, 1100 sztuk nakładu) po stawkach rynkowych i wliczając w to koszt swojej pracy, a konkretnie pół roku życia w jednym z największych polskich miast, dobijamy do 37 200zł brutto. Mało? Dużo? Ciekaw jestem Twojej opinii. zdjęcia w nagłówku pochodzą od czytelników, którzy opisali je hashtagiem #jestempatronem na Instagramie
W poszukiwaniu drugiej połówki wielu samotnych próbuje różnych dróg. Jedną z nich są z pewnością randki internetowe. Pierwsze spotkanie z poznanym w sieci człowiekiem jest często stresujące. Nawiązując kontakty w sieci, zwykle nie zastanawiamy się Portale randkowe W poszukiwaniu drugiej połówki wielu samotnych próbuje różnych dróg. Jedną z nich są z pewnością randki internetowe. Pierwsze spotkanie z poznanym w sieci człowiekiem jest często stresujące. Nawiązując kontakty w sieci, zwykle nie zastanawiamy się nad niebezpieczeństwem. Aby tego uniknąć, należy przestrzegać kilku prostych zasad. Jak poznać w sieci drugą połówkę i nie wpaść w tarapaty? / fot. fotolia 1. Uważaj na osoby, które prezentują się zbyt perfekcyjnie. Pamiętaj, że osoba, z którą podejmujesz kontakt, może nie być tą, za którą się podaje. Zaufaj swojej intuicji! Jeżeli cokolwiek w zachowaniu Twojego korespondenta wyda Ci się podejrzane – zrezygnuj z dalszej znajomości. 2. Pilnuj swojej prywatności. Nie ujawniaj swoich danych, ponieważ nie masz pewności kto siedzi po drugiej stronie. Jeśli je ujawnisz, nie będziesz mogła już tego wycofać. 3. Poproś o zdjęcia osoby, z którą rozmawiasz. Najlepiej, aby były one wyraźne, wtedy będziesz mógł stwierdzić czy dana osoba rzeczywiście istnieje. Unikniesz rozczarowania, jakie niesie ze sobą zaangażowanie się w znajomość z kimś, kto być może wcale nie jest osobą realną. 4. Zaufaj swojej intuicji! To zależy wyłącznie od Ciebie, czy uznasz kogoś za godnego Twojego zaufania, szczerego. Postaraj się nie wiązać wielkich nadziei już z pierwszą zawartą w Internecie znajomością. Nie ignoruj więc swojej intuicji. W Internecie możesz spotkać się z różnymi osobami. 5. Zwracaj uwagę na słowa. Unikaj podrywaczy! Zwróć także uwagę na próby wywierania na Tobie presji oraz kontrolowania Cię. Obserwuj, czy występują jakiekolwiek przejawy agresji. Te symptomy powinny wzbudzić Twój niepokój i wzmóc Twoją ostrożność. 6. Jeżeli masz zamiar umówić się „w realu”, wybierz do tego celu miejsce publiczne. Będziesz mogła czuć się bezpiecznie i swobodnie i w każdej chwili będziesz mogła zakończyć spotkanie. 7. Przed pójściem na randkę z osobą poznaną przez Internet, najpierw dobrze ją poznaj. Postaraj dowiedzieć się o niej jak najwięcej oraz poznać Wasze wspólne zainteresowania. Każdego dnia wiele osób na całym świecie poszukuje swojej drugiej połówki. Czasem ludzie szukają miłości na całe życie, innym razem szukają przelotnego romansu czy dzikiej przygody. W sieci czyha na nich niestety wiele niebezpieczeństw. Może okazać się, że informacje na profilu danej osoby są sprzeczne. Bądźmy czujni na te pułapki. Nie angażujmy się zbyt szybko emocjonalnie z osobą, która w stu procentach nie spełnia naszych oczekiwań. Niestety nie ma jednej, sprawdzonej zasady, która pozwoliłaby ustrzec się przed kłamcami, oszustami, flirciarzami. Pozostaje nam tylko zdrowy rozsądek. Pamiętaj, że to, jak potoczy się Twoja dalsza znajomość, zależy przede wszystkim od Ciebie. Warto podchodzić o tego z dystansem. Najlepiej spotkać się „w realu”, aby lepiej poznać drugą osobę i sprawdzić, czy warto kontynuować znajomość. Pisząc z druga osobą, musisz zwracać uwagę na to, co do niej piszesz, bo przecież nie masz pewności kim ona jest. Nawiązując kontakty przez Internet jesteśmy bardziej otwarci niż w rzeczywistości. Czasem mówimy zbyt wiele i zbyt wcześnie. Często nowa osobę traktujemy jak kogoś bliskiego, nie mając pewności kim ona jest. Bez namysłu podajemy swój numer telefonu oraz adres, nie zważając na niebezpieczeństwa jakie mogą temu towarzyszyć. Czasami wrzucamy za dużo naszych zdjęć do Internetu. Ktoś, bez naszej zgody, może je wykorzystać, przerobić, wstawić na inny portal. Portal randkowy to tylko narzędzie, dzięki któremu zawierasz nowe znajomości, miło spędzasz czas, ale także możesz znaleźć miłość. Internet i portale randkowe to dziś do doskonały sposób na zawieranie nowych znajomości. Często znajomość z portalu internetowego przeradza się w przyjaźń albo związek. We współczesnym zabieganym świecie portale internetowe są formą kontaktu, która ułatwia poznanie się. Jednak nie powinny być jednym sposobem poznawania ludzi. Klaudia Lekston
"#Portal Randkowy" autorstwa Pana Marcina Michała Wysockiego to jak sam już tytuł mówi książka, której tematem przewodnim jest poznawanie ludzi przez internet. To zagadnienie jest mi osobiście bardzo bliskie, bowiem sama poznałam swoją drugą połówkę właśnie za pomocą internetu. Nie da się ukryć, że w dużej mierze właśnie ten fakt skłonił mnie do sięgnięcia po tę pozycję. "#Portal Randkowy" to zbiór opowiadań, każda historia dzieje się w innym kraju, ale pan autor sprytnie wplata w każdą z nich coś polskiego, a to francuska bohaterka ma babcie z polski, a to ktoś był w delegacji w Polsce itp. Przyznam szczerze, że byłam pod sporym wrażeniem już na początku książki. Pierwsza historia dosłownie wciągnęła mnie bez reszty, później... bywało już różnie. Choć prawda jest taka, że każde z tych kilku opowiadań było naprawdę dobre i nieprzewidywalne. Tutaj nie było wiadomo, która historia zakończy się happy endem, a w której nie będzie już tak wesoło. Jedno co trochę mnie męczyło przy czytaniu "Portalu randkowego" to trochę przydługie wstępy, które miały najprawdopodobniej dać nam trochę poznać danego bohatera jednak moim zdaniem były trochę nudne i często niewiele wnosiły do samej fabuły. Słabsze początki wynagradzały jednak, często dobre zakończenia, w których autor w sumie za każdym razem raczył nas jakąś pouczającą puentą. Pierwszą część książki pochłonęłam dosłownie w kilka godzin, druga połowa szła już mi zdecydowanie gorzej - pewnie głównie dlatego, że tematyki portali randkowych było już później coraz mniej. Ogólnie książka bardzo mi się podobała, był w niej humor i niejednokrotnie się przy niej zaśmiałam, był też smutek, przy którym pojawiły mi się chwilę przemyślenia. Śledząc losy poszczególnych bohaterów cieszyłam się, że moja historie z poznawaniem ludzi przez internet były w zasadzie bezproblemowe i szczęśliwe. Według mnie książka jest jak najbardziej warta uwagi i myślę, że powinna ją przeczytać każda osoba, która "bawi się" w poznawanie innych osób przez internet. Ja po przeczytaniu tej pozycji na pewno z ciekawości sięgnę po inne pozycje tego autora.
nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie Powiadom znajomego Wyślij kartkę Oceń zdjęcie 0pkt kategoria dodany wyświetleń komentarzy ilość ocen ocena komputery / pozostałe 2010-11-28 00:08:42 21044 0 0 0pkt adsens 2022-07-31
nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie